Kierowca jedzie.
Reszta dzieje się sama.
Zlecenia, trasy, koszty, faktury i komplet dla księgowej — w jednym miejscu. Kierowca ma telefon w kieszeni, Ty masz robotę zrobioną.
Przez pierwsze 14 dni nie płacisz. Rezygnujesz jednym kliknięciem.

Cztery rzeczy, których nie będziesz już robił.
Cztery osoby. Jeden system.
Każdy widzi swoje.

W małej firmie jedna osoba nosi dwie role. Przełączasz widok jednym kliknięciem.
Trzy ruchy. Reszta dzieje się bez Ciebie.
Cały dzień pracy na jednym ekranie.
Zlecenia, mapa, kierowcy i rozmowa — obok siebie. Nie przełączasz zakładek i nie szukasz numeru w telefonie. Przypisujesz kierowcę i pojazd, a system podpowiada, kto ma wszystko ważne.
Dyspozytor ma w BusiKM własne stanowisko i własny dostęp.

Cały dzień pracy w jednej aplikacji.
Kierowca dostaje kod, wpisuje go raz i jest w środku. Nie zakłada konta, nie wymyśla hasła, nie dzwoni do Ciebie z pytaniem, jak się zalogować.

Ze zlecenia robi się faktura.
Klient ma ją, zanim wrócisz do biura.
Zlecenie i faktura to jedno. Kierowca kończy kurs, Ty sprawdzasz kwotę i wysyłasz — plik na mail klienta i zgłoszenie do systemu e-faktur, jednym kliknięciem. Nic nie przepisujesz.

Wiesz, ile zostaje.
Na tym kursie. Dziś.
Fracht minus paliwo, opłaty drogowe, nocleg i koszt kierowcy. Kierowca dodaje paragon w trasie — liczba na Twoim ekranie zmienia się od razu. Nie na koniec kwartału.

Klient pyta, gdzie jest ładunek.
Odpowiadasz w pięć sekund.
Każdy bus na mapie, na żywo. Klikasz — widzisz kierowcę, zlecenie i o której będzie na miejscu.

Trasa układa się sama.
System proponuje przejazd i bierze pod uwagę, co się dzieje na drodze. Coś się zmienia w trakcie — poprawiasz trasę u siebie, a kierowca ma nową wersję w telefonie w tej samej chwili.
Wiesz, kiedy kierowca musi stanąć.
Zanim stanie za późno.
Jazda, przerwy i odpoczynki liczą się same. Kierowca dostaje przypomnienie wcześniej, nie po fakcie. Ty widzisz to samo, ze swojego biura.
Tachograf zapisuje. BusiKM pokazuje.
Tachograf jest wymagany i robi swoje — rejestruje. BusiKM go nie zastępuje i nie udaje. Jest po to, żeby kierowca widział na ekranie, ile jeszcze może jechać i kiedy musi stanąć. Wcześniej, a nie po fakcie.

Reklamówka paragonów. Do wyrzucenia.
Kierowca robi zdjęcie na stacji. Kwota, data i sprzedawca wpisują się same, a koszt trafia do właściwego zlecenia i właściwego pojazdu.

Księgowa dostaje komplet.
Jednym przyciskiem.
Wybiera miesiąc, klika raz i ma wszystko: sprzedaż, koszty, przebieg, delegacje i czas pracy. W formacie, który wczyta do programu, którego już używa.
Księgowa może być z zewnątrz. Zapraszasz ją mailem, dostaje własny dostęp.

Nic nie wygaśnie po cichu.
Ubezpieczenie, przegląd, licencja, prawo jazdy, badania kierowców. System pilnuje dat i mówi wcześniej — Tobie i kierowcy.

Rzeczy, które widać dopiero w robocie.
Pierwsza trasa jeszcze dziś.
Nie ma wdrożenia, szkolenia ani spotkania z handlowcem.
Jedna faktura zamiast czterech.
Płacisz za pojazdy. Nie za ludzi.
Kierowcy i pracownicy biura bez limitu. Przyczepy i naczepy nie liczą się do abonamentu.
Bez umowy na czas określony. Rezygnujesz jednym kliknięciem. Twoje dane pobierzesz zawsze — także po rezygnacji.
Twoje dane zostają Twoje.
Dwa wyjątki — odczyt paragonów i powiadomienia w telefonie — opisujemy w rejestrze podprocesorów.
